Śledź ten blog

sobota, 8 grudnia 2012

Smalec

Robicie smalec na święta? Ja na każde. W moim domu i otoczeniu wszyscy robili. Malin też stwierdził, że to na święta musi być, więc wydawało mi się to takie tradycyjne i naturalne. Ostatnio jednak koleżanka powiedziała, że smalec w żaden sposób jej się nie kojarzy i nigdy nie spotkała się z tym. No cóż. Może jest jednak więcej takich, jak ja? Tak czy inaczej dalej będę ten zwyczaj kontynuować, bo ja nie wyobrażam, żeby go zabrakło na święta.

Przede wszystkim to się wiąże z takim dłuższym procesem, a wiadomo, że przed Bożym Narodzeniem z 5 dni z kuchni się nie wychodzi, więc przy okazji wytopi się smalec. Uwielbiam nasmarować taką grubszą warstwę i przygryźć kiszeniakiem! Poza tym w świątecznym maratonie objadania się można sobie pozwolić na wszystko, w tym właśnie na smalczyk bez ograniczeń.

Ja nigdy nie dodaję jabłka. W sumie o takim dodatku dowiedziałam się niedawno. Mi po prostu nie smakuje taki smalec, ani to jabłko kiedy na niego się trafi. Bardziej przypomina kawałek gąbki, a ja lubię chrupiące skwarki.


Składniki:


  • 2 kg słoniny,
  • 300 g chudego mięsa (może być łopatka albo karkówka)
  • 5 średnich cebul,
  • 5 ząbków czosnku,
  • sól do smaku.

Przygotowanie:


Słoninę i mięso przepuścić przez maszynkę do mielenia mięsa na średnich lub dużych oczkach. Wszystko włożyć do garnka z grubym dnem i wstawić na ogień. Mieszać co jakiś czas drewnianą łopatką. Całe wytopienie zajmie około godziny. 

Cebulę pokroić w drobną kostkę. Kiedy wyrobią się chrupiące skwareczki (czyli będą wyglądać tak, jak chcielibyśmy je zjeść) zaczynamy małymi partiami wrzucać pokrojoną cebulę. Ostrzegam, jeżeli wrzucicie całą cebulę albo zbyt dużo, tłuszcz mocno się spieni, wykipi z garnka i może nawet dojść do pożaru!

Kiedy już cała cebula będzie w środku należy bacznie obserwować, żeby się nie przypaliła. Od momentu dodania cebuli do jej zrumienienia minie ok. 15 minut. Przed samym końcem posolić i dodać przepuszczony przez praskę czosnek. Z czosnkiem całość gotować nie dłużej niż 3 minuty, bo stanie się gorzki i zepsuje cały smak. 

Gorący smalec porozlewać do garnczków, najlepiej takich, które mają pokrywkę i pozostawić do zastygnięcia. Taki smalec w pojemniczku może stać bardzo długo w lodówce, pod warunkiem, że jest nietknięty. Garnczek, który już zaczęliśmy spożywać należy zjeść w ciągu tygodnia.

Jeść ze świeżym pachnącym chlebem i kiszonym ogórkiem :)
Smacznego! 






4 komentarze:

  1. Ja się nigdy nie spotkałam ze smalcem na święta, bardziej jako jeden z pomysłów na imprezę sylwestrową...

    OdpowiedzUsuń
  2. Sylwester też święto :D No wygląda na to, że jesteśmy z Malinem wyjątkami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, przypomniałaś mi niechcący , że miała też sobie smalczyku nawarzyć :D
    JAdłaś kiedyś taki z suszonymi śliwkami?

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe:) nigdy nie pomyślAŁAm, zeby zrobić smalec na święta:)

    OdpowiedzUsuń