Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 grudnia 2012

Biała kiełbasa

Bardzo się zdziwiłam, kiedy Malin oznajmił, że zrobi białą kiełbasę. Strasznie rozczarowany kupnymi, 3 lata temu postanowił na święta wziąć sprawy w swoje ręce. Efekt niesamowity! Ta kiełbasa jest po prostu nieziemska! Długo się nią cieszyliśmy, bo wyszło nam z 5 kg mięcha pokaźna ilość. Jedliśmy sami, nieśliśmy znajomym idąc w gościnę (wspaniały dar w dzisiejsze czasy :).

Robimy (Malin robi) ją od 3 lat na Wielkanoc i Boże Narodzenie. Polecam i Wam wypróbować, kto jeszcze się nie odważył na domową wersję.

Co do jelit, warto zamówić albo zapytać u rzeźnika na bazarze, bo w zwykłej sprzedaży tego nie ma. Zupełnie nie wiem dlaczego.


Składniki:


  • 2 kg łopatki,
  • 1 kg karkówki,
  • 1 kg boczku,
  • 1 kg podgardla,
  • 1,5 główki czosnku,
  • 0,5 litra lodowatej wody,
  • ok. 8 łyżek majeranku,
  • 1 łyżka tymianku,
  • 1 łyżka pieprzu ziołowego,
  • 3-4 łyżki pieprzu czarnego,
  • 100 g soli (warunek konieczny).


Przygotowanie:


Mięso nie powinno być zbyt chude. Zbyt chudy farsz - sucha kiełbasa. Wchodzi tu 2 kilo tłustego mięsa, a ta kiełbasa i tak jest chuda, w rzeczy samej nie rozumiem jak sklepowej kiełbasie udaje się uzyskać taki efekt tłustości...

Jelita. Należy je namoczyć w cieplej wodzie, opłuka z soli i moczyć jakieś 2 godziny. 

Całe mięso przepuścić przez maszynkę. Do mielenia boczku i podgardla używamy oczka 4 mm, do karkówki i łopatki - 8 mm. Całe zmielone mięso wywalić na blat i dodać wszystkie przyprawy (czosnek przez praskę). Nie bać się przypraw, bo biała kiełbasa jest mocno aromatyczna, główne role przypadają majerankowi i czosnkowi. 

Przemieszać nieco mięso z przyprawami i dodać mocno lodowatą wodę. I zaczynamy wyrabiać. 
Malin męczy się przy tym co najmniej pół godziny, by wszystko dokładnie się połączyło, wymieszało. Masa musi się kleić pod koniec wyrabiania. 

Takim farszem należy nadziać jelita. Zawiązujemy koniuszki albo nitką albo na supeł i nakładamy na nasadkę masarską. Wg upodobań co do wielkości kiełbasy, co jakiś czas przekręcić powstały napełniony flak.Nie napełniać zbyt gęsto, bo może popękać zarówno w trakcie napełniania jak i gotowania.

Białej kiełbasy nie należy gotować, należy ją parzyć, tak by woda utrzymywała ok. 80 stopni przez cały czas, trzymać tak ok, 25-30 minut. 

Smacznego!


Dziękuję za pomoc w odnalezieniu źródła. Trochę to trwało, zanim usiadłam do porównania tekstu z wydrukowanej kartki z przepisem :)
Żródło stąd -> KLIK . Dziękuję! Przepis genialny!

sobota, 8 grudnia 2012

Smalec

Robicie smalec na święta? Ja na każde. W moim domu i otoczeniu wszyscy robili. Malin też stwierdził, że to na święta musi być, więc wydawało mi się to takie tradycyjne i naturalne. Ostatnio jednak koleżanka powiedziała, że smalec w żaden sposób jej się nie kojarzy i nigdy nie spotkała się z tym. No cóż. Może jest jednak więcej takich, jak ja? Tak czy inaczej dalej będę ten zwyczaj kontynuować, bo ja nie wyobrażam, żeby go zabrakło na święta.

Przede wszystkim to się wiąże z takim dłuższym procesem, a wiadomo, że przed Bożym Narodzeniem z 5 dni z kuchni się nie wychodzi, więc przy okazji wytopi się smalec. Uwielbiam nasmarować taką grubszą warstwę i przygryźć kiszeniakiem! Poza tym w świątecznym maratonie objadania się można sobie pozwolić na wszystko, w tym właśnie na smalczyk bez ograniczeń.

Ja nigdy nie dodaję jabłka. W sumie o takim dodatku dowiedziałam się niedawno. Mi po prostu nie smakuje taki smalec, ani to jabłko kiedy na niego się trafi. Bardziej przypomina kawałek gąbki, a ja lubię chrupiące skwarki.


Składniki:


  • 2 kg słoniny,
  • 300 g chudego mięsa (może być łopatka albo karkówka)
  • 5 średnich cebul,
  • 5 ząbków czosnku,
  • sól do smaku.

Przygotowanie:


Słoninę i mięso przepuścić przez maszynkę do mielenia mięsa na średnich lub dużych oczkach. Wszystko włożyć do garnka z grubym dnem i wstawić na ogień. Mieszać co jakiś czas drewnianą łopatką. Całe wytopienie zajmie około godziny. 

Cebulę pokroić w drobną kostkę. Kiedy wyrobią się chrupiące skwareczki (czyli będą wyglądać tak, jak chcielibyśmy je zjeść) zaczynamy małymi partiami wrzucać pokrojoną cebulę. Ostrzegam, jeżeli wrzucicie całą cebulę albo zbyt dużo, tłuszcz mocno się spieni, wykipi z garnka i może nawet dojść do pożaru!

Kiedy już cała cebula będzie w środku należy bacznie obserwować, żeby się nie przypaliła. Od momentu dodania cebuli do jej zrumienienia minie ok. 15 minut. Przed samym końcem posolić i dodać przepuszczony przez praskę czosnek. Z czosnkiem całość gotować nie dłużej niż 3 minuty, bo stanie się gorzki i zepsuje cały smak. 

Gorący smalec porozlewać do garnczków, najlepiej takich, które mają pokrywkę i pozostawić do zastygnięcia. Taki smalec w pojemniczku może stać bardzo długo w lodówce, pod warunkiem, że jest nietknięty. Garnczek, który już zaczęliśmy spożywać należy zjeść w ciągu tygodnia.

Jeść ze świeżym pachnącym chlebem i kiszonym ogórkiem :)
Smacznego!