Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na imprezy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na imprezy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 września 2013

Sałatka makaronowa

Jak widać po blogu sałatki nie są moją mocną stroną. W zasadzie mam kilka, które robię i które uwielbiam. Do takich właśnie należy ta. Zakochałam się w niej wieki temu.. na Andrzejkach. Na prywatkę przyniosła ją koleżanka i od tamtej pory robię ją na każdą imprezę. Goście na razie nie narzekają. Kasiu dziękuję za przepis! Wpadaj do nas :)

Sałatka z makaronu i pieczarek

Składniki:

  • szklanka makaronu w formie ryżu,
  • 250 g pieczarek,
  • duża cebula,
  • 2-3 ząbki czosnku (zależy od gustu),
  • 2 łyżki drobno siekanego koperku (może być mrożony),
  • 5 łyżek majonezu (również zależy od preferencji),
  • oliwa do smażenia,
  • sól, pieprz do smaku.

Przygotowanie:


Makaron ugotować al dente , przelać wodą zostawić do ostygnięcia. Można ugotować również w wodzie z dodatkiem oliwy, ale ja zawsze stosuje sposób z przelaniem zimną wodą.

Cebulę dość drobno posiekać, wrzucić na gorącą patelnię z oliwą. Kiedy się zeszkli dodać pokrojone w kostkę pieczarki. Pod koniec smażenia wcisnąć czosnek, dodać koperek i doprawić solą i pierzem. Smażyć przez następne 5 minut, nie dłużej, bo czosnek będzie gorzki.

Kiedy pieczarki i makaron się wystudzą połączyć wszystko razem i wymieszać z majonezem. W razie potrzeby dodać przypraw.

Idealnie pasuje również do dań grillowych.
Smacznego!

czwartek, 5 września 2013

Nadziewane udka drobiowe

Chociaż my staramy się unikać sklepowego drobiu za wszelką cenę, jednak czasem mnie ciągnie. Najczęściej do pieczonych skrzydełek w panierce, udkach w majonezie albo to... Tą formę bardzo lubię. Pomysłowe, wygodniejsze w jedzeniu, a z kości można ugotować rosół. Generalnie do przepisu używa się ćwiartek, ale jeżeli wziąć tylko pałeczki, to można podawać też na zimno z sosami na szwedzkich stołach lub przyjęciach z długim biesiadowaniem.

Farsz można dowolnie modyfikować - dodać ryż, kaszę gryczaną, jęczmienną. Można też dać tylko część mięsa i dodać więcej warzyw np. włoszczyznę obsmażoną lub warzywka z puszek, dać dużo ziół. Dajmy się ponieść fantazji.

Kiedy zmiele się mięso, będzie wyglądało, że jest go za dużo. Natomiast należy wykorzystać całe mięso, nawet kiedy miejsca w samej skórce zabraknie. Dokleić resztę, tak jak na czarno-białym zdjęciu, miniaturka 3.

Faszerowane ćwiarkti

Składniki:

  • 4 ćwiartki kurczaka,
  • 1 duża cebula,
  • 2-3 łyżki bułki tartej lub kaszy manny,
  • przyprawy do drobiu lub:
  • 1,5 łyżeczki czosnku granulowanego,
  • 2 łyżeczki papryki czerwonej,
  • 0,5 łyżeczki papryki ostrej lub grysiku z chilli,
  • sól i pieprz do smaku,
  • 1 łyżka oliwy z oliwek,
  • smalec do smażenia cebuli.
faszerowane ćwairtki

Przygotowanie:


Z ćwiartek ściągnąć skórę, tak jak na zdjęciu nr 1. Jest dość elastyczna, nie powinna się porwać, jeżeli nie była uszkodzona przedtem. Skórę zostawić na "kolanku" i sekatorem uciąć na wysokości ok. 3 cm, żeby mała część trzymała się i "korkowała" wyjście. Muszą zostać takie elementy jak na zdjęciu nr 2. Skórki zamarynować, w połowie łyżeczki czosnku, połowie łyżeczki papryki słodkiej, soli i pieprzu lub użyć przyprawy do drobiu.

Mięso dokładnie oddzielić od kości i zemleć w maszynce do mięsa. Cebulę pokroić drobno i odsmażyć na smalcu, dodać do mięsa kiedy przestygnie. Doprawić resztą przypraw, wymieszać dokładnie i nadziewać skórki. Mięsa będzie dużo, należy mocno upychać, bo podczas pieczenia zmniejszy swoją objętość. Dokładać póki nie zużyjemy całość. Tak jak na zdjęciu nr 3. Następnie zamknąć kieszonki (zdjęcie nr 4) i ułożyć na brytfance brzegiem do dołu, nie spinać i nie zszywać.

Udka skropić oliwą, podlać na spód pół szklanki wody i wstawić do piekarnika nagrzanego do 175 stopni. Całość piec ok. 45 minut. W trakcie należy 2 razy obrócić - pierwszy raz po ok. 15 min, drugi po 20. Podawać w dowolnym zestawieniu.

Smacznego!

faszerowane ćwaiartki kurczaka

sobota, 8 grudnia 2012

Smalec

Robicie smalec na święta? Ja na każde. W moim domu i otoczeniu wszyscy robili. Malin też stwierdził, że to na święta musi być, więc wydawało mi się to takie tradycyjne i naturalne. Ostatnio jednak koleżanka powiedziała, że smalec w żaden sposób jej się nie kojarzy i nigdy nie spotkała się z tym. No cóż. Może jest jednak więcej takich, jak ja? Tak czy inaczej dalej będę ten zwyczaj kontynuować, bo ja nie wyobrażam, żeby go zabrakło na święta.

Przede wszystkim to się wiąże z takim dłuższym procesem, a wiadomo, że przed Bożym Narodzeniem z 5 dni z kuchni się nie wychodzi, więc przy okazji wytopi się smalec. Uwielbiam nasmarować taką grubszą warstwę i przygryźć kiszeniakiem! Poza tym w świątecznym maratonie objadania się można sobie pozwolić na wszystko, w tym właśnie na smalczyk bez ograniczeń.

Ja nigdy nie dodaję jabłka. W sumie o takim dodatku dowiedziałam się niedawno. Mi po prostu nie smakuje taki smalec, ani to jabłko kiedy na niego się trafi. Bardziej przypomina kawałek gąbki, a ja lubię chrupiące skwarki.


Składniki:


  • 2 kg słoniny,
  • 300 g chudego mięsa (może być łopatka albo karkówka)
  • 5 średnich cebul,
  • 5 ząbków czosnku,
  • sól do smaku.

Przygotowanie:


Słoninę i mięso przepuścić przez maszynkę do mielenia mięsa na średnich lub dużych oczkach. Wszystko włożyć do garnka z grubym dnem i wstawić na ogień. Mieszać co jakiś czas drewnianą łopatką. Całe wytopienie zajmie około godziny. 

Cebulę pokroić w drobną kostkę. Kiedy wyrobią się chrupiące skwareczki (czyli będą wyglądać tak, jak chcielibyśmy je zjeść) zaczynamy małymi partiami wrzucać pokrojoną cebulę. Ostrzegam, jeżeli wrzucicie całą cebulę albo zbyt dużo, tłuszcz mocno się spieni, wykipi z garnka i może nawet dojść do pożaru!

Kiedy już cała cebula będzie w środku należy bacznie obserwować, żeby się nie przypaliła. Od momentu dodania cebuli do jej zrumienienia minie ok. 15 minut. Przed samym końcem posolić i dodać przepuszczony przez praskę czosnek. Z czosnkiem całość gotować nie dłużej niż 3 minuty, bo stanie się gorzki i zepsuje cały smak. 

Gorący smalec porozlewać do garnczków, najlepiej takich, które mają pokrywkę i pozostawić do zastygnięcia. Taki smalec w pojemniczku może stać bardzo długo w lodówce, pod warunkiem, że jest nietknięty. Garnczek, który już zaczęliśmy spożywać należy zjeść w ciągu tygodnia.

Jeść ze świeżym pachnącym chlebem i kiszonym ogórkiem :)
Smacznego! 






niedziela, 4 listopada 2012

Pasta z makreli

Tą pastę znam od zawsze, moja Mama często ją robiła. Wyśmienita na chleb jako przekąska lub podana jako sałatka, dobrze się sprawdzała też w roli mini kanapek na stołach podczas przyjęć. Natomiast najlepiej smakowała przy wieczornych posiadówkach z sąsiadami. Inne czasy były, ludzie byli bliżej siebie, sąsiedzka przyjaźń była pielęgnowana i szczególnie ceniona. Każdy przynosił co ma i tak się spędzało bardzo miły czas.

Ta pasta ma dla mnie znaczenie sentymentalne. Wiążą się bardzo miłe wspomnienia z dzieciństwa, widzę tych wspaniałych ludzi, z którymi mieszkaliśmy w jednym bloku przez ćwierć wieku, którzy dzielili z nami radość i smutek, no i przede wszystkim przypominam Mamę.

Poza tym dobrze smakuje, nie jest skomplikowana w przygotowaniu, jest uniwersalna jako danie. Nie mogło jej tu zabraknąć!


Składniki:


  • 1 wędzona makrela,
  • 2 jajka ugotowane na twardo,
  • 3-4 łyżki majonezu (w zależności od naszych upodobań i gatunku majonezu),
  • 1 łyżeczka musztardy,
  • pieprz.

Przygotowanie:

Z makreli ściągnąć skórę i wyciągnąć wszystkie ości. Należy bardzo uważać, by nie pozostawić ani jednej, niektóre są bardzo małe i przezroczyste. Wydobyte mięso rozdrobnić widelcem. Jajka zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Dodać majonez, musztardę, pieprz i bardzo dokładnie wymieszać. Tyle.

Nie zapomnieć o kupnie świeżego chlebka!
Smacznego!


sobota, 11 sierpnia 2012

Pierożki z patelni na cieście twarogowym

W każdym domu panują jakieś niestarte zasady, choćby i rosół z niedzielę i bez niego ani rusz! U mnie w domu rodzinnym tak nie było. Mama nazywała to "na wolny temat". Aha! No chyba, że cepeliny w niedzielę! Tak, bez wątpienia to jest danie niedzielne i w większości domów jest w ten Dzień Święty przygotowywane i jadane. U Mamy też często bywały, właśnie w niedzielę, choć nie każdą. Reszta to jakoś tak bez planu, na bieżąco.
 Takie zasady obecnie wprowadził Malin u nas w domu. W niedzielę jest zazwyczaj obiad śląski. Oprócz rosołu zawsze są kluski śląskie, modra kapusta (czasem kiszona zasmażana) i rolady śląskie lub też coś roladopodobnego albo jakiś frykas typu królik czy kaczka. Zależy od dostępnych produktów, promocji czy też "smaka". I powiem, że to bardzo ułatwia i pomaga. Nie trzeba się głowić, kombinować, lista zakupów wiadoma. Idąc dalej tą zasadą wymyśliłam, że piątek będzie dniem pierożków, pasztecików czy co tam się jeszcze jada do barszczu. Barszcz i pierożek. Smacznie brzmi? Pychota! Pierożki zostają na sobotę, można sobie leniwie podjadać w ciągu dnia, zrobić sobie z nich śniadanie itp.
Tak z innej beczki nadmienię, że pierożki czy krokieciki czy paszteciki (kurcze, wymyśli ktoś jedną nazwę na tego typu potrawę? ;) świetnie nadają się na pikniki (też można zrobić go w sobotę;), w podróż, do szkoły czy do pracy, jak również na posiadówki przez TV czy imprezki.
Dziś przedstawiam pierożki z mięsnym nadzieniem na cieście twarogowym. Szybkie w przygotowaniu, ciasto łatwo się wałkuje i nie wymagają piekarnika (co dla niektórych jest sprawą istotną).
Zachęcam!




Składniki:

  • 500 gr mięsa mielonego (dowolnego)
  • 1 cebula
  • kompozycja przypraw do mięsa
  • 400 gr twarogu
  • 2 jajka
  • 2 szklanki mąki
  • łyżeczka soli
  • mąka do posypywania
  • oliwa do smażenia

Przygotowanie:
Cebulę zetrzeć na tarce o grubych oczkach, wymieszać z mielonym, przyprawić i wszystko dokładnie wymieszać. Z twarogu, jajek, mąki i soli wyrobić ciasto. Jeżeli przykleja się do rąk - dodać mąki. Ciasto wałkować na grubość ok. 3-5 mm, wykrajać z niego kwadraty o powierzchni mniej więcej 10cm2. Łyżeczką nałożyć mięso (nie żałować), złożyć w taki sposób, by się utworzył trójkąt i zacisnąć krawędzie widelcem. Smażyć na rumiano z obu stron, po około 5 minut. Dla pewności by mięso się przygotowało, przesmażam je jeszcze "na brzuszku" :)
Najlepiej smakują z barszczem czerwonym ! Smacznego!


Smakołyki na pikniki

środa, 8 sierpnia 2012

Pasta jajeczno - serowa o smaku chrzanowym

Ten przepis to wynalazek Malina. Pierwotna wersja jest zupełnie inna, ale przyznam, że ta jest równie pyszna i w odróżnieniu o "mojej" o wiele lepiej nadaje się na śniadanie :) Dlaczego? Bo moja wersja zawiera czosnek :)
Szczerze mówiąc zupełnie  zapomniałam o pastach :/ a przecież to świetna alternatywa na śniadanie zamiast "zwykłych" kanapek i jajecznicy!
Pasta na pyszne śniadanko!
Polecam też taki pomysł na imprezy i szwedzkie stoły. Doskonale się spisze na bagietce jako szybka przekąska tuż obok śliwki w boczku czy krakersów z dipem ;)



Składniki:

  • ser mozzarella (suchy, najlepiej kupić gotowe wiórki)
  • jajka na twardo
  • majonez
  • chrzan (ze słoika)
  • sól i pieprz do smaku
Celowo nie podałam ilości, bo nawet nie wiem jak je podać. Tu chodzi o skład pasty. Zasada - ser i jajka ilościowo 1:1, majonezu tyle, by była sałatkowa konsystencja - nie za mało nie za dużo. Chrzanu dodać tyle, by się czuł. To też bardzo zależy od firmy z jakiej mamy ten chrzan, ostatnio mieliśmy jakiś taki słoik, że na pastę z 2 jajek trzeba było dać aż połowę :D a więc - do smaku :)

Przygotowanie:
Jajka trzemy na tarce o dużych oczkach, mozzarellę też o ile nie mamy tartej. Dokładnie mieszamy z majonezem i chrzanem. Dajemy soli i pieprzu do smaku. 
Ładujemy grubą warstwą na świeże pieczywo z ulubionej piekarni i delektujemy się pysznym śniadaniem!

wtorek, 31 lipca 2012

Wątróbkowy tort

Dziwnie brzmi? Dobrze się kojarzy? Ja przyznam, że miałam bardzo mieszane uczucia jak usłyszałam o czymś takim. I póki nie podano mi pod nos przyrządzony tort nie przekonałam się do pomysłu ani na chwilę.
Po pierwsze podroby, ja z tych wynalazków jem tylko żołądki drobiowe.
Po drugie wątróbka, już gorsze są tylko nerki bee
Po trzecie widziałam kawałek procesu przygotowania - zmielona wątróbka nie wygląda ciekawie. No tylko gorzej!
Po czwarte - jak takie coś można nazwać tortem???
Ale wzięłam kawałek. Bez przekonania. Mama siedziała i dogadywała, że mnie zaraz rozerwie :D Ale nic. Zasmakowało. Mało tego - bardzo zasmakowało. Cóż za niesamowita odsłona wątróbki! Okazuje się wszystko można zjeść, trzeba tylko umieć przygotować. :)
Mam tylko problem z klasyfikacją tej potrawy. Myślę, że dobre jako przekąska, a także znakomicie się spisze na imprezkach wśród jajek pod majonezem, talerzem wędlin i sałatki jarzynowej albo też na proszone obiadki i kolacje jako ciekawy dodatek :)
Przedstawiam!




Składniki:

  • 500 gr wątróbki wieprzowej
  • 1 szklanka mleka
  • 4 jajka 
  • 4 łyżki mąki
  • 1 średnia cebula
  • sól
  • pieprz
  • tłuszcz do smażenia
  • majonez




Przygotowanie:
  • Wątróbkę umyć, wykrić żyłki, plewki i inne nieciekawe rzeczy. Pokroić na kwałki i zmielić w maszynce do mielenia razem z cebulą.
  • Wbić jajka, dodać mąkę i doprawić dosmaku.
  • Z uzyskanej masy smażyć cienkie naleśniczki. Należy bardzo uważać obracając je na drugą stronę - lubią się łamać. Radzę użyć jak największej łopatki w tym celu i szybkim ruchem obrócić naleśnik. Przyznam, że smażąc zjadłam ze 2 sztuki, na ciepło są rewelacyjne, a wątróbki praktycznie nie czuć.
  • Naleśniczki przesmarować majonezem. Podawać od razu :)
Mam nadzieję, że zachęciam do wypróbowania pomysłu. A niejadkom wątróbki rzuciłam mały cień nadziei, że jednak da się ją polubić :)