niedziela, 5 sierpnia 2012

Surówka marchewkowa na ostro

Fantastyczne lato mamy w tym roku! Uwielbiam upały, słońce, krótkie sukienki, przesiadywanie w ogródkach i na plażach. Ale taka pogoda niesie ze sobą pewne lenistwo. przede wszystkim nie chce się stać przy garach, wymyślać co na obiad. Latem generalnie korzystamy z prostych przepisów. Latem też sporo czasu spędza się na grillowaniu. O! Kocham grillowanie! Ale jak to we wszystkim jest pewne "ale" .  Na pierwszym grillu, to można opychać się zwykłą zwyczajną i być w 7 niebie. Natomiast kiedy 8 weekend pod rząd jedzie się do szwagra na działkę, to już chce się nieco urozmaicenia, no nie? Przynajmniej ja tak mam :) Dlatego dziś proponuję Wam świetną surówkę, idealnie pasującą do dań z grilla. Prosta, szybka w przygotowaniu i smaczna, a więc spełnia wsyztskie wymogi letniego kucharzenia.
Pikantna surówka z marchewki :)


Składniki:
  • dowolna ilość marchewek (na szczęście latem są młode :)
  • majonez
  • pieprz
  • kilka ząbków czosnku
  • sól do smaku
Przygotowanie:
Obrane marchewki zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Czosnek przecisnąć przez praskę, dodać majonez  i pieprz. Dokładnie wymieszać, skosztować. Zazwyczaj soli już nie trzeba, ale to rzecz gustu. 
Czosnku nie żałować, smaki doskonale się łączą. Jak już wspomniałam świetna do dań grillowych, ale doskonale pasuje ryb i pieczonego kurczaka :)
Smaczności!

piątek, 3 sierpnia 2012

Naleśniki z serem

Przepis bardziej w celu zarchiwizowania niż pokazaniem czegoś nowego :) Chociaż być może sposób podania kogoś zainspiruje. Ja naleśniki uwielbiam w każdej postaci, z dowolnym nadzieniem (chyba, że ktoś wpadnie na genialny pomysł, by w ten sposób zutylizować wątróbkę...) i w dowolnym charakterze. Poza tym, to wspaniały smak z dzieciństwa! Mama mnie nauczyła jeść naleśniki z masełkiem. Dawała na talerzu mi naleśnik prosto z patelni, gorąciutki i kładła na nim kawałeczek masła. Ja przykrywałam to masełko połową naleśnika i obserwowałam jak to masło topnieje. Potem zjadałam ze smakiem. Z naleśnikami, które już sobie poleżały taka sztuczka się nie uda, muszą być z patelni. Pamiętam ten rytuał związany z naleśnikami, widzę Mamę przy kuchence obracającą naleśniki. Nie używała przy tym sztućców ani łopatek, przechylała patelnię i naleśnik spadał jej na dłoń, potem go szybkim ruchem wrzucała obrócony z powrotem na patelnię. W tym momencie była dla mnie Magikiem :D Moja Mama umie utrzymać w dłoni gorący naleśnik! Dziś robię tak samo, a moja córa nie umie wyjść z zachwytu :))) Boskie! Jedzenia z masełkiem też ją nauczyłam. I jak widzę z jakim zainteresowaniem śledzi jak się topi ten kawałek pod wpływem gorąca naleśnika - serce się cieszy! Widzę siebie małą i w 100% rozumiem jej fascynację takim śniadaniem :))
No ale bardzo bym chciała pokazać/przekonać swoje dzieciaki jedzenia naleśników z jakimś fajnym, zdrowym nadzieniem. W przypadku dzieci nie jest to łatwe. Trzeba się nagłówkować, żeby zachęcić. Przygotowałam naleśniki z serem, zrobiłam dekorację - czereśnia w serowej chmurce, szlaczki z przecieru owocowego. Udało się :) Młoda zaczyna jeść ser! Może nie takie ilości, jakie bym chciała, ale przynajmniej raczyła skosztować :)
Mama - to ciężki zawód :D




Składniki:

  • 0,5 litra  mleka
  • 9 łyżek mąki
  • 1 jajko
  • sól
  • 3 łyżki oliwy

Przygotowanie:

Wszystkie składniki zmiksować. Mąkę dodawać w zależności od tego jak gęste ciasto zazwyczaj robimy. Ja robię dość rzadkie, by naleśniczki były niemal przeźroczyste :) Smażyć na suchej, teflonowej patelni.
Moja Mama miała inny sposób na naleśniki. Jako, że patelni teflonowych kiedyś nie mieliśmy, nie było szans usmażenia naleśnika na suchej patelni. Mama w tym celu miała przygotowane takie ustrojstwo - na widelec nadziewała kawałek słoniny i tym smarowała patelnię nim nalała ciasto :) Pamiętam to jak dziś...



Ach w przypływie twórczości wyczarowałam coś takiego :) 100% zadowolenie małych Smakoszy!




środa, 1 sierpnia 2012

Cordon Bleu

Uwielbiam te kotlety! Fajniejsza wersja panierowanego filetu czy schabu. Poczytałam o nim nieco. No i wyszło na to, że zdań o tym daniu jest tyle co kucharzy. Jedni uznają, że to może być zarówno filet z kurczaka jak i wieprzowy schab, drudzy, że jedynie z cielęciny inni, że tylko i wyłącznie pierś z kurczaka. I szczerze mówiąc pogubiłam się. Bo lubię kiedy oryginał jest oryginałem, bez podmianek i istotnych zmian. No cóż... Myślałam (myślę, mam nadzieję), że Cordon Bleu robi się z piersi lub schabu. Bo ja robię i tak i tak. Dzisiaj  proponuję wersję ze schabem, zawijaną (bo tu również dwie szkoły - jest jeszcze wersja "kieszonka"). Jeżeli zajrzy tu prawdziwy znawca tego specjału, a ja przepis przekręciłam - niech to będzie wówczas Kotlet a`la Cordon Bleu :) A i tak go lubić będę :P


Składniki: (2 osoby)

  • 2 plastry schabu o grubości ok. 1,5-2 cm
  • 2 plastry szynki gotowanej
  • 100 gr opkowanie serka topionego
  • sól,  pieprz, czosnek, papryka słodka (ulubione zestawienie przypraw do schabu)
  • bułka tarta
  • 1 jajko


Przygotowanie:
  • Mięso przyprawić. Najlepiej jakby mogło pozostać w lodówce jakieś 2 godziny, by się przegryzło. Następnie schab roztłuc na cienki plaster.
  • Na przygotowany schab ułożyć plaster szynki, ułożyć połowę sera na krawędzi, która będzie się zawijać do środka. Zwinąć rulonik jakna zdjęciu. Zwrócić uwagę by brzegi schabu zostały podwinięte,by uniemożliwić wyciekanie sera podczas smażenia.
  • Taki rulonik solidnie opanierować, zwlaszcza końce. Ja czasem stosuję potrójną panierę na same końce, by je dobrze zabezpieczyć.
  • Smażyć na smalcu ze wszytskich sron. Następnie dusić pod pokrywką jakieś 20 minut,by mięso w środku dobrze się przygotowało.
  • Taki kotlet pasuje do wszytskiego co sobie w ten dzień wymyślimy - ryż, ziemniaki, kluski, makaron czy frytki! Smacznego :)



wtorek, 31 lipca 2012

Wątróbkowy tort

Dziwnie brzmi? Dobrze się kojarzy? Ja przyznam, że miałam bardzo mieszane uczucia jak usłyszałam o czymś takim. I póki nie podano mi pod nos przyrządzony tort nie przekonałam się do pomysłu ani na chwilę.
Po pierwsze podroby, ja z tych wynalazków jem tylko żołądki drobiowe.
Po drugie wątróbka, już gorsze są tylko nerki bee
Po trzecie widziałam kawałek procesu przygotowania - zmielona wątróbka nie wygląda ciekawie. No tylko gorzej!
Po czwarte - jak takie coś można nazwać tortem???
Ale wzięłam kawałek. Bez przekonania. Mama siedziała i dogadywała, że mnie zaraz rozerwie :D Ale nic. Zasmakowało. Mało tego - bardzo zasmakowało. Cóż za niesamowita odsłona wątróbki! Okazuje się wszystko można zjeść, trzeba tylko umieć przygotować. :)
Mam tylko problem z klasyfikacją tej potrawy. Myślę, że dobre jako przekąska, a także znakomicie się spisze na imprezkach wśród jajek pod majonezem, talerzem wędlin i sałatki jarzynowej albo też na proszone obiadki i kolacje jako ciekawy dodatek :)
Przedstawiam!




Składniki:

  • 500 gr wątróbki wieprzowej
  • 1 szklanka mleka
  • 4 jajka 
  • 4 łyżki mąki
  • 1 średnia cebula
  • sól
  • pieprz
  • tłuszcz do smażenia
  • majonez




Przygotowanie:
  • Wątróbkę umyć, wykrić żyłki, plewki i inne nieciekawe rzeczy. Pokroić na kwałki i zmielić w maszynce do mielenia razem z cebulą.
  • Wbić jajka, dodać mąkę i doprawić dosmaku.
  • Z uzyskanej masy smażyć cienkie naleśniczki. Należy bardzo uważać obracając je na drugą stronę - lubią się łamać. Radzę użyć jak największej łopatki w tym celu i szybkim ruchem obrócić naleśnik. Przyznam, że smażąc zjadłam ze 2 sztuki, na ciepło są rewelacyjne, a wątróbki praktycznie nie czuć.
  • Naleśniczki przesmarować majonezem. Podawać od razu :)
Mam nadzieję, że zachęciam do wypróbowania pomysłu. A niejadkom wątróbki rzuciłam mały cień nadziei, że jednak da się ją polubić :)


piątek, 27 lipca 2012

Drobiowa Kaczuszka - zachęta dla maluchów

Dzieci. To właśnie one często bywają inspiracją do tworzenia przepisów i kreowania arcydzieł na talerzu. :) Jako że córa bardzo ciężko przechodziła ospę wietrzną, postanowiłam ją jakoś pocieszyć. Pomysł przyszedł do głowy niemal natychmiast. Kotlety - kształty! Zwierzaki, auta, serca, kwiatki itd itp! Bezmiar możliwości! Foremki na bardzo duże ciastka leżą w szufladzie i czekają na swoje 5 minut. Mam je od dawna, w zasadzie były w naszym domu odkąd siebie pamiętam, a więc wiążą się z nimi wspomnienia z mojego szczęśliwego dzieciństwa, pełnego miłości i troski. Kiedyś z Mamą wykrawałam tymi foremkami pyszne ciastka twarogowe. Niebywała wartość sentymentalna, bezcenne wspomnienia, a teraz po mieszkaniu biegają własne dzieciaki, które mam obowiązek nauczyć dobrych i wartościowych rzeczy :) choćby i gotowania. A więc, foremki do dzieła! Jako, że wymyśliłam nowy sposób na filet z kurczaka, postanowiłam go wykorzystać szykując danie dla dzieciaków. Tomuń nie docenił pewno starań mamusi, jest jeszcze nieco za mały, ale Młoda (po zdjęciu pomidora) cieszyła się bardzo z tego co ma na talerzu!
Po smacznym obiadku zasiadłam do komputera i pomyślałam, że skoro tak ładnie i smacznie mi to wszystko wyszło, a dzieci zostały bardzo zadowolone (pomijając nieszczęsny pomidor) poszukam jakiegoś konkursu kulinarnego na przepis dla dzieci. Na stronie Philipsa był właśnie taki ogłoszony -  Cooking Mama - codziennie odmiennie. Nagroda - blender Philips HR 1372. Piękny, bardzo nowoczesny wygląd, no i moc 700W! (można by wreszcie majonez zrobić:)  Ale, jak to prawie każdy nie wierzyłam, że coś z tego będzie. Szczerze mówiąc nawet zatarło mi się w pamięci, że brałam udział. Aż otrzymałam e-mail od organizatora. Wygrałam! Z całego internetu dwie osoby! Nie mam pojęcia ile nadeszło przepisów, ale mój okazał się zwycięski! Skakałam z radości, zwłaszcza, że nagroda była 100% trafiona w nasze aktualne potrzeby :))))))) Nasz blenderek właśnie kończył swój żywot i niezbyt chciało mu się z nami współpracować. Szczerze mówiąc rozglądaliśmy się za nowym. Yesssss!!!!!!!!!! 
Parę dni później otrzymałam powiadomienie, że przepis i sposób podania ukaże się jako niedzielny przepis dnia na stronie organizatora codziennieodmniennie.pl.  Cieszę się niezmiernie! Fajnie jest wygrać, kiedy rzeczywiście włożyło się tyle serca i wyobraźni, kiedy ktoś ze strony to docenił :) 
A oto zwycięska Kaczuszka ! Przepis na kotlecik TU Polecam ten przepis do przygotowywania dla maluchów, które zaczynają jeść samodzielnie. Wiemy, że jak coś się nie udaje dzieci się szybko zniechęcają. Krojone mięso sprawia, że kotlecik łatwo daje się nakłuć na widelec, nie rozpada się jak tradycyjny mielony, a jednocześnie nie wymaga zbytniego żucia, bo jest już nieco rozdrobniony. Dziecko taki kotlet również może samodzielne kroić. Same plusy! Polecam! 



Do dekoracji użyłam dodatkowo gotowanych ziemniaków. Serca z foremek do ciastek. Reszta to chyba nie wymaga opisywania :) 

A oto moja wygrana! 

Zdjęcie ze strony Philips.com 

Blender wypróbowany już w robieniu różnorodnych koktajli, a już wkrótce również przepis na MAJONEZ. Sprzęt spisał się znakomicie :)) 

Tort - Pałac Księżniczki

Zbliżały się 5-te Urodzinki najlepsiejszej koleżanki mojej Córy. Szczerze mówiąc czekałam na tę okazję, żeby spełnić pewny pomysł na tort. Pomyślałam, też, że będzie to niezły prezent dla Małej Księżniczki, jaką jest Dziewczynka w TYM wieku :))
Pałac Księżniczki! Pomysł miałam, ale dopiero jak dogadałam z Mamą Dziewczynki, że to będzie taki kształt zaczęłam dopiero kombinować z czego zrobić dekoracje i jakie ma być nadzienie. Były straszne upały. Postawiłam więc na nadzienie galaretkowe. Przepis znajdziecie TU . Masa owocowa na bazie malin. Użyłam nieco mniej płynnych składników ze względu na upały. Masa cukrowa z Wielkiego Żarcia. Ten tort nauczył mnie jednej ważnej rzeczy. Nigdy, ale to nigdy nie będę szukać alternatywy dla masy maślanej!!! Tylko i wyłącznie maślana! Tu zrobiłam budyniową ze względu na to, że to masło to tak nieco przeszkadza w jedzeniu. Ale masa budyniowa rozpuszcza powlokę cukrową. No, albo to tylko upał winić we wszystkim. Na szczęście nie zrujnowało to tortu. Masa cukrowa "puściła"  tylko w kilku miejscach i dość nieznacznie. NA SZCZĘŚCIE! Nie wyobrażam sobie rozczarowania Solenizantki!

Standardowo - 7 godzin pracy. Ale z efektu bardzo byłam bardzo zadowolona. Największą frajdę dało robienie wieżyczek. Córa miała swoją do wykonania :) Fantastycznie jej poszło. Najważniejsze, że chce się uczyć i lubi oglądać. Wieżyczki jednak nie są jadalne. Jadalny sam pałac. 


Zapraszam do zwiedzania :) Wstęp wolny! :D




 

Z dachówek jestem szczególnie dumna :)

 Nasza Księżniczka dość długo siedziała w swojej wieży czekając na Księcia - Pałac porosły bluszcze :D




Pałac z lotu ptaka ;)


Tuż przed zdmuchnięciem świeczek udało się uwolnić Księżniczkę :D


Tu akurat Moja Księżniczka :) Zdjęcie dodaję, żeby było widać gabaryt tortu. Niemały :D




Krojone kotlety drobiowe

Pierś z kurczaka. W zasadzie niezbyt ją lubię. Owszem jest dietetyczna, szybko się przyrządza, daje wiele możliwości, ale jest jakieś ale. Zaczęłam kombinować jakby ją uatrakcyjnić. Wymyśliłam, że pokroję ją na drobne kawałeczki i uformuję kotlety. Ni to filet ni to mielone :D Powiem Wam, że efekt mnie zaskoczył i zadowolił. Smaży się szybko jak to pierś, a jednocześnie nie są suche jak to pierś :) Wewnątrz są soczyste. No i wyglądają ładnie. Dziecku do łapki też można dać :)
Wypróbowałam też ten sposób z mięsem z ćwiartek w stosunku 2/3 części z ćwierci i 1/3 z piersi. Wyszły jeszcze smaczniejsze! Aczkolwiek więcej zabawy, bo mięso z ud i podudzi trudniej się kraja i sieka. Ale warto :)


Składniki:

  • pierś z kurczaka (dowolna ilość, u mnie była to średnia sztuka z jednego kurczaka)
  • średnia cebula
  • bułka tarta
  • 1 jajko (lub więcej, w zależności od ilości mięsa)
  • sól
  • pieprz
  • przyprawa do kurczaka
  • można zioła, np. majeranek lub świeża pietruszka
Jak widać są to składniki na zwykle mielone. Jednak uczulam, że należy dać nieco więcej bułki tartej, żeby kotlet dało się uformować. Farsz jest nieco bardziej "rozlazły" niż zwyczajne mielono wieprzowe lub wp-woł.


Przygotowanie:
  • Mięso pokroić na drobne kawałeczki. Posiekać nawet powiedziała bym. Wynik musi być taki, jak powyżej na zdjęciu.
  • Cebulę zetrzeć na dużych oczkach, dodać do mięsa.
  • Przyprawić wg smaku, dodać resztę składników, wymieszać i przygotować mięso na kotlety.
  • Próbowałam uformować koła w foremkach do tarteletek, ale mi się średnio to udało, bo trudno było go wyciągnąć nie deformując. Sugeruję więc wyrobienie kotlecików w dłoniach. Robimy kółka o średnicy ok. 7 cm i grubości ok. 2 cm. (wyrównać brzegi można jeszcze na patelni :)
  • Obsmażamy na rozgrzanym tłuszczu z obu stron na rumiany kolor.
  • Gotowe! :)

Podawać w dowolnym zestawieniu. Myślę również, że to rewelacyjny sposób na przekąski w podróży. Są płaskie i okrągłe, doskonale się wpasują w przekrojoną kajzerkę :D

Smakołyki na pikniki

czwartek, 26 lipca 2012

Zapiekana nadziewana cukinia

Sezon na wszystko co młode. Uwielbiam! Dostajemy warzywa świeże, krajowe (lub nawet z własnego ogródka), pełne witamin, bo nikt ich nie zdążył zakonserwować by długo mogły leżeć. Na domiar dobrego wszystko za małe pieniądze! Nic tylko jeść i się cieszyć :D Więc w tej radości nakupiłam młodych cukinii. Cena - 2 zł za kilo. Śmieszna, no nie? Kupiłam, a dopiero potem myślałam co z nimi zrobić hehe. Mnie zawsze ponosi na zieleniaku. Część dopełniła leczo, część grillowane warzywa i część zrobiłam na swój ulubiony sposób, który wymyśliłam lata temu. Bardzo mi smakuje, a i na talerzu prezentuje się elegancko!


Składniki na jedną cukinię długości ok 20-25 cm.:

  • 1 cukinia
  • 1 średnia marchewka
  • pół papryki (najlepiej czerwona)
  • średnia cebula lub pół dużej
  • ok. 70 gr żółtego sera
  • oliwa do smażenia
  • sól
  • pieprz
Przygotowanie:
  • Cebulę pokroić w kostkę i zeszklić.
  • Paprykę pokroić na cienkie, krótkie paski. Dodać do cebuli. Przyprawić do smaku.
  • Pod koniec smażenia papryki i cebuli dodać startą na dużych oczkach marchewkę. Wszystko dokładnie przesmażyć.
  • Cukinie przekroić wzdłuż i łyżką wydrążyć środek. Jeżeli zależy nam na czasie, połóweczki można nieco poddusić z oliwą na patelni pod pokrywką.
  • Połówki cukinii nieco posolić i dno wyłożyć niewielką ilością startego sera. Wypełnić nadzieniem i ułożyć w naoliwionym naczyniu do pieczenia. Przykryć folią aluminiową i zapiekać w piekarniku na 180 stopni ok. 25 minut. Po tym czasie wyjąć, zdjąć folię i posypać resztą sera. Wstawić z powrotem aż ser się rozpuści i nieco z.apiecze
  • Podawać do mięs, ryb lub jako samodzielne danie. Ja korzystając z nagrzanego piekarnika podałam taką cukinię z zapiekaną polędwiczką
  • Smacznego!




Muffinki z chałwą sezamową

Znacie to? Jest ochota na coś słodkiego, wpadacie na dział słodyczy i jeeest CHAŁWA! A że jest ogrrromna ochota, to się kupuje to największe opakowanie :D I zaczyna się łakome zajadanie, mmm pycha. Ale. Chałwa szybko zapycha, jest baardzo kaloryczna, tłusta i słodka, więc całego słupka się nie zjada. Fakt, że się przesłodziło wczoraj sprawia, że obgryziony kawałek leży i leży i czeka aż ktoś się nią zajmie. Z reguły nikt się już tym kawałkiem nie interesuje. Z biegiem czasu staję się nieciekawą resztką po rozkoszy i zazwyczaj ląduje w koszu. Przynajmniej u nas tak jest.
Długo się zastanawiałam co zrobić z taką chałwą. Bo szkoda wyrzucić, a zjeść się już nie da. W internecie znalazłam tylko przepis na polewę bodajże z chałwy i chałwowiec, ale ten przepis do mnie nie przemówił. Może kwestia czasu?
U Catus napatoczył mi się rewelacyjny przepis.  Jako, że obecnie przechodzę fascynację muffinkami, trafienie okazało się 100%! Nie zrobiłam dokładniej tak u niej, bo bez banana i nie użyłam kremu sezamowego, ale udały się niesamowite! Chałwa rozpłynęła się po wierzchołku muffików i dała im niepowtarzalny charakter. Polecam! 


Przepis całkowicie zaczerpnięty od Catus. Jedyna moja modyfikacja polegała na tym, że zamiast kremu jest chałwa i brak banana. Jedna rada dla osób chcących wypróbować pomysł z chałwą, to to żeby dawać spory kawałek (ja dałam po łyżeczce) i żeby głębiej wciskać. Moja chałwa była przy powierzchni, co widać w przekroju, a poza tym myślę, że fajnie by było trochę więcej tego było w cudownym muffinku :)






Składniki:

  • 1 i 3/4 szklanki mąki
  • 150 gr masła
  • 1/2 szklanki cukru
  • 3 jajka
  • 2 płaski łyżeczki proszku do pieczenia
  • niewszamana chałwa sezamowa :D (myślę, że inne chałwy też znakomicie się spiszą)
Przygotowanie:
  • Znamy zasady muffinków? Mieszamy suche składniki oddzielnie, mokre oddzielnie i je łączymy. Ja masło roztapiam w imbryczku i mocno ubijam jajka. Ciasto ubijamy na gładką masę.
  • Nakładamy ciasto do papilotków, wciskamy po łyżeczce lub dwie chałwy do środka i przykrywamy ciastem.
  • Pieczemy 25 minut w piekarniku nagrzanym do 160 stopni.


Smakołyki na pikniki

środa, 25 lipca 2012

Zupka z młodej kapusty

Poszłam do sklepu po porcje rosołowe na zupę i .. się skończyły. Były za to kości schabowe. I odtąd postanowiłam, że zupy będę gotować na bazie kości wieprzowych! Przypomniał mi się smak domowych zup. Nie umiałam zrozumieć dlaczego moje zupy nie są podobne do maminych. Teraz już wiem :) I Wam polecam. A na takich kostkach zazwyczaj sporo mięska jest, które jest fajnie napotkać w zupce :) Fakt, że taka zupa robi się dłużej (osobiście kości gotuję minimum 1,5 godziny), ale warto. Jest to maksymalnie przybliżony smak do tego, który wyniosłam z domu. Cieszę się!


Składniki:

  • 1,5 - 2 litry rosołu wieprzowego
  • młoda kapusta (ilość w zależności od tego jak gęste zupy lubimy)
  • młoda marchewka
  • średni ziemniak (można bez)
  • siekany świeży koperek
  • sól
  • pieprz
  • maga
  • dla lubiących - śmietana do dodania do talerza
Przygotowanie:
  • Do wrzącego rosołu wrzucamy poszatkowaną kapustę. Czekamy aż się zagotuje - dodajemy pokrojony ziemniak (i tu też postanowiłam wrócić do starej szkoły krojenia ziemniaków w ręku, a nie na desce w kostkę. Jakiś taki inny charakter ma zupka :) jak Mama robiła.
  • Młoda kapusta gotuje się szybko, wystarczy jakieś 20 minut. Więc, po 10 minutach jak się wszystko zagotuje wrzucić marchewkę startą na dużych oczkach. Jeżeli w swojej kuchni uznajemy marchewkę jedynie krojoną w talarki, to należy ją dodać razem z ziemniakami.
  • Doprawić do smaku.
  • Wyłączamy zupę, dodajemy posiekany koperek. Ja do świeżego kapuśniaczka dodaję śmietanę. Do talerza. Zresztą ja wszystkie zupy jem ze śmietaną. To z domu wyniosłam razem ze smakiem :)
  • Smaczności!
Do zupy ze "starej" kapusty dodaję jeszcze 2-3 łyżki koncentratu pomidorowego i nieco suszonego rozmarynu. Tutaj to jest raczej niepotrzebne :)