niedziela, 18 listopada 2012

Ciasto Zebra

Bardzo proste i bardzo efektowne ciasto. W sumie bardzo dawno go znam, ale zupełnie zapomniałam o jego istnieniu. Teraz był bardzo spontaniczny pomysł, nawet nie wiem skąd. Decyzja podjęta w 3 minuty, w następnych 10 były dokupione brakujące składniki, po godzinie mieliśmy ciasto.

Dawno tak się nie cieszyłam ze swojego wypieku! Polecam serdecznie! Przepis w internecie jest taki sam generalnie, jadnak ja go i tak zmodyfikowałam i myślę, że właśnie dlatego wyszło takie genialne.

Natomiast jeszcze większą radością obdarzył mnie nasz niespełna 2-letni Synalek. Można powiedzieć, że to on to ciasto zrobił. Ja tylko odmierzałam i podsuwałam mu składniki, on wszystko wsypywał i całość wymieszał. No niech się uczy, niech uczy. Boskie te małe rączki i ta jego ogromna radocha po prostu nie ma ceny!


Składniki:


  • 2,5 szklanki mąki,
  • 4 jajka,
  • 1 szklanka oleju,
  • 1-1,5 szklanki cukru,
  • 1 szklanka wody (może być kranówka),
  • 1,5 łyżeczki sody,
  • 1,5 łyżki octu,
  • 16 g cukru wanilinowego,
  • 2 łyżki kakao,
  • olej i bułka tarta do obsypania formy.

Przygotowanie:


Jajka utrzeć z cukrem i cukrem wanilinowym. Wlać olej i dokładnie wymieszać. 

Teraz robimy domową wodę gazowaną. (To jest właśnie moja modyfikacja, że się tak nieskromnie podkreślę;). Do szklanki wody dodajemy 1,5 łyżki octu. Trzymając szklankę nad miską z ciastem wsypujemy sodę i od razu, bardzo energicznie mieszamy. Jak się mocno zapieni wylewamy całość do miski. Z całej ilości mąki odsypujemy 2 łyżki. Następnie dodajemy resztę mąki i mieszamy, aż się masa ujednolici. 

Dzielimy ciasto na dwie części. Do jednej wsypujemy kakao, do drugiej odsypane 2 łyżki mąki. 

Tortownicę lub blachę (25x25) smarujemy oliwą i obsypujemy bułką tartą. Wlewamy na środek tortownicy (czy też blachy) na przemian ciasto 5 łyżek ciemnego, 5 łyżek jasnego i tak do wyczerpania. (W życiu nie pomyślałam, że te pasy tak łatwo się robią).

Piec w piekarniku na 180 stopniach pzez ok. 50 minut. Ja po 40 minutach rozpoczynam test suchego patyczka.

Ciasto bardzo dobrze smakuje nasączone sosem. U nas był malinowy, w wykonaniu Malina. Pyszności!

Smacznego! 


niedziela, 11 listopada 2012

Ziemniaki w folii

Już pisałam, że ziemniaki bardzo lubię pod każdą postacią. Dlatego też chciała bym, by podany ziemniak nie wyglądał zawsze tak samo. Dzisiaj proponuję ziemniaki upieczone w folii. Smakują świetnie, bez wątpienia. Natomiast najlepszy jest "efekt uboczny" takiego przyrządzania, a mianowicie piękny łabądek, który bardzo efektownie prezentuje się na talerzu.


Składniki:


  • duże, równe ziemniaki (po około 300 gr),
  • masło,
  • oliwa z oliwek,
  • papryka ostra,
  • pieprz,
  • gałka muszkatołowa,
  • mielony kminek,
  • sól.

Przygotowanie:


Ziemniaki dokładnie myjemy i szorujemy, gdyż będą przygotowywane w mundurach. Odrywamy kawałek folii, tak duży by ziemniak udało się zawinąć jak na zdjęciu powyżej. Na folię dajemy 2 łyżki oliwy, na wierzch kładziemy ziemniak i smarujemy oliwą. 

Nie żałujemy przypraw, suto posypujemy nimi kartofelek. Przyprawiony zawijamy i dajemy do nagrzanego do 190 stopni piekarnika. Piec należy około 1 godz. 15 min. Najlepiej zrobić o jeden więcej o takiej samej wielkości, by służył do testowania. Spróbować po godzinie pieczenia czy jest gotowy. 

Kładziemy na talerz w folii. U góry wyciąć wgłębienie i włożyć do środka masełko. Sól może się przydać do posypania.

Smacznego!

czwartek, 8 listopada 2012

Odwrócona Tarta Pomidorowa

Dzisiaj przedstawiam wynalazek Malina  Tartę z duszonymi pomidorami. Po raz pierwszy przygotował to z rok temu, byłam zachwycona! Nic podobnego w życiu nie jadłam. Nie umiem opisać tego inaczej niż bomba zapachowa. Bo tu się łączą bardzo wyraziste aromaty, które jednocześnie idealnie do siebie pasują. Poza tym pomidory... zwłaszcza jeżeli sezonowe, to prawdziwa uczta dla podniebienia!

Ja generalnie nie lubię dań, które długo się przygotowują. Ale ta tarta jest tego warta! Tu jest to wręcz zaleta. W tak przygotowanych pomidorach zamyka się cały smak, warzywo przenika do ostatniego włókienka aromatycznymi ziołami. Efekt oszałamiający! Zresztą spróbujcie sami.


Składniki:


  • 1 kg mięsistych pomidorów,
  • 1 opakowanie ciasta francuskiego,
  • ser mozzarella (ilości kto jakie woli),
  • 1 główka czosnku,
  • świeże zioła - tymianek i bazylia (można również zastosować rozmaryn i oregano),
  • kilka łyżek oliwy z oliwek,
  • 3-4 łyżki octu balsamicznego,
  • sól,
  • pieprz.


Przygotowanie:


Rozgrzewamy piekarnik do 130 stopni, pomidory kroimy na połówki i układamy na blasze skórką na dół. Solimy i pieprzymy. Obrane ząbki czosnku kroimy na plasterki i układamy na pomidorach. Zioła drobno siekamy i posypujemy nimi połówki. Ziół nie żałujemy, moc tego dania, to właśnie intensywny ziołowy aromat pomidorów. 

Mieszamy kilka łyżek oliwy z octem balsamicznym, taką mieszanką polewamy połówki na blasze. Wstawiamy blachę do piekarnika na 2 do 5 godzin. Czas zależy od tego, jakie pomidory mamy, im bardziej wodniste, tym czas będzie dłuższy. Pomidorki mają zredukować swoją wysokość do ¼ początkowej. W czasie wygrzewania na blaszce będzie zbierać się woda, należy pamiętać aby, co jakiś czas, jej nadmiar odprowadzać.

W foremkach na tarty układamy ciasto francuskie, nakłuwamy dno widelcem i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni, na około 7 – 8 minut. Ciasto ma być prawie upieczone, ale nie zarumienione. 

Po wyciągnięciu podpieczonych spodów tart, układamy na nich pomidorki, tak aby skórka była na górze (odwrotnie niż się piekły), posypujemy startą mozzarellą. Pieczemy kilka minut, ciasto ma się zarumienić, a ser rozpuścić. 

Smacznego!



środa, 7 listopada 2012

Śledź pod pierzyną lub inaczej radziecka Шуба

Ta sałatka jest jak pomnik historii. Ja się wychowałam się w byłym ZSRR. Tylko niech Wam to się źle nie kojarzy, jest trochę rzeczy, które z tamtej epoki warto zachować. Choćby i ta potrawa. Nie pamiętam żadnej imprezy bez "Szuby". Jako, że majonez nie był tak łatwo dostępny, to na stołach gościła przy wielkich wydarzeniach, dlatego to mi się kojarzy głównie ze świątecznym menu.

Ja oczywiście jak każde dziecko nie lubiłam jej i nie jadłam ze względu na główny składnik. Teraz natomiast jest to wg mnie najlepszy pomysł na śledzia, a ten przepis to najpyszniejsza wariacja! Zachęcam do wypróbowania. Prosta w przygotowaniu, a jako że jest warstwowa, to w dodatku ładnie się prezentuje.


Składniki:


  • 6 pojedynczych filetów śledzia a`la matias,
  • 3 jajka ugotowane na twardo,
  • 4 ziemniaki ugotowane w mundurach,
  • 1 winne jabłko (niekoniecznie),
  • 1 średnia cebula,
  • 3 średnie ugotowane buraki,
  • majonez.

Przygotowanie:


Ziemniaki obrać i pokroić w kostkę. 
Jajka i buraki zetrzeć na tarce o dużych oczkach.
Cebulę drobno posiekać. 
Jabłka pokroić w niewielką kosteczkę. 
Śledź pokroić na małe kwadraciki.

Teraz bierzemy ładny talerz, w którym sałatka docelowo będzie podana. Będziemy na nim układać warstwy i formować składniki, odtwarzając kształt talerza. Należy przy tym dbać, by było równiutko, zwłaszcza krawędzie.

Takim sposobem układamy po kolei:
- ziemniaki (połowa z całości),
- śledź,
- cebulę,
- jabłko,
- majonez,
- jajko,
- ziemniaki (druga połowa),
- buraki,
- majonez.

Najlepiej jakby majonez był w wyciskanej butelce (taka jak keczup), bo strasznie ciężko się rozprowadza, by było zgrabnie na wierzchu. 

Kiedyś jeszcze majonezem smarowałam boki, ale wówczas nie dawałam dodatkowej warstwy między jabłkiem i jajkiem. Wychodził wówczas tort śledziowy. Generalnie jak kto woli. Teraz robię tak, ładniej wygląda, bo wszystkie warstwy pięknie się prezentują. Oczywiście po włożeniu sobie porcji na talerz należy wszystko wymieszać.

Co dotyczy warstw, to ziemniaki można dać tylko jako pierwszą warstwę,wówczas można użyć ich mniej np. 3 albo nawet 2, kto jak woli. Jabłko natomiast nie jest konieczne. 

Smacznego!



niedziela, 4 listopada 2012

Pasta z makreli

Tą pastę znam od zawsze, moja Mama często ją robiła. Wyśmienita na chleb jako przekąska lub podana jako sałatka, dobrze się sprawdzała też w roli mini kanapek na stołach podczas przyjęć. Natomiast najlepiej smakowała przy wieczornych posiadówkach z sąsiadami. Inne czasy były, ludzie byli bliżej siebie, sąsiedzka przyjaźń była pielęgnowana i szczególnie ceniona. Każdy przynosił co ma i tak się spędzało bardzo miły czas.

Ta pasta ma dla mnie znaczenie sentymentalne. Wiążą się bardzo miłe wspomnienia z dzieciństwa, widzę tych wspaniałych ludzi, z którymi mieszkaliśmy w jednym bloku przez ćwierć wieku, którzy dzielili z nami radość i smutek, no i przede wszystkim przypominam Mamę.

Poza tym dobrze smakuje, nie jest skomplikowana w przygotowaniu, jest uniwersalna jako danie. Nie mogło jej tu zabraknąć!


Składniki:


  • 1 wędzona makrela,
  • 2 jajka ugotowane na twardo,
  • 3-4 łyżki majonezu (w zależności od naszych upodobań i gatunku majonezu),
  • 1 łyżeczka musztardy,
  • pieprz.

Przygotowanie:

Z makreli ściągnąć skórę i wyciągnąć wszystkie ości. Należy bardzo uważać, by nie pozostawić ani jednej, niektóre są bardzo małe i przezroczyste. Wydobyte mięso rozdrobnić widelcem. Jajka zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Dodać majonez, musztardę, pieprz i bardzo dokładnie wymieszać. Tyle.

Nie zapomnieć o kupnie świeżego chlebka!
Smacznego!


sobota, 3 listopada 2012

Zupa czosnkowa

Nie będzie to przepis na wodę o smaku czosnkowym, ani na zupę o nucie czosnkowej na kostce rosołowej, ani na rosołek z czosnkiem granulowanym. Będzie to receptura na zupę czosnkową z prawdziwego zdarzenia!

Przepis autorski Malina. Powstał w wyniku pewnego rozczarowania internetowymi pomysłami na to danie, gdzie występują kostka rosołowa, wywar warzywny, mleko zamiast rosołu lub znikoma ilość czosnku.

Ta zupa jest ugotowana na kościach schabowych z imponującą ilością czosnku.  Ma w sobie głęboki smak i potężny aromat. Połączonych jest tu kilka odcieni smaków, jakie można wydobyć z czosnku  od długo gotowanego, poprzez smażony aż do świeżego. Mimo wyraźnej obecności tytułowego składnika nie jest ostra czy ciężka. Dzięki żółtkom żołądek nie cierpi, czego dowodem jest nasz niespełna 2-letni synalek, który zajadał się nią jak mało czym.

Osobiście zjadłam 3 miski, posypując grzankami domowej roboty. Polecam tym, którzy tego nie jedli lub nie gotowali. Dla mnie ta zupa to mistrzostwo, a Malin to mój prywatny, osobisty Masterchef!


Składniki:

  • 1 kg kości wieprzowych na wywar (u nas kości ze schabu),
  • mały pęczek włoszczyzny,
  • 1 średnia cebula,
  • 3 główki czosnku,
  • 100 g serka topionego,
  • 100 g śmietany,
  • 3 żółtka,
  • 2 łyżki mąki,
  • świeży tymianek,
  • ziele angielskie,
  • liść laurowy,
  • 2 łyżki octu winnego,
  • 1 łyżka octu zwykłego 10%,
  • sól,
  • pieprz. 

Przygotowanie:


Zaczynamy od zalania kości zimną wodą w dużym garnku (woda ma zakrywać kości). Zagotowujemy, aż pojawi się szum. Zlewamy wodę, płuczemy kości i myjemy garnek. Jeszcze raz zalewamy wodą i już teraz po dodaniu liścia laurowego i ziela angielskiego, gotujemy około godziny (w zależności od wielkości kości).

Po tym czasie dodajemy do wywaru: posiekaną w kostkę włoszczyznę, przekrojoną na pół cebulę, ząbki z jednej główki czosnku (mogą być w koszulkach), solimy i gotujemy razem 25 min.

Następnie podsmażamy na oliwie ząbki w łupinkach z drugiej główki. Smażymy do miękkości i wrzucamy do garnka. Całość gotujemy jeszcze około 10 min. Po ugotowaniu odcedzamy całość przez sito, tak aby pozostał nam czysty wywar.

Z tego, co nam pozostało w sicie wybieramy pozostały czosnek w łupinkach, obieramy go i wrzucamy do zupy. Dodajemy obrany i drobno posiekany czosnek z trzeciej główki, serek, posiekany tymianek i gotujemy około 5 min. Następnie dokładnie mieszamy żółtka, śmietanę i mąkę, ja użyłam do tego słoika do którego jeszcze dolałam trochę wody. Mieszaninę wlewamy do zupy, doprawiamy octem winnym, octem zwykłym solą oraz pieprzem, doprowadzamy do wrzenia i gotowe.

Zupę podjemy z grzankami, na wierzch można zetrzeć parmezan i udekorować gałązkami tymianku.   

Smacznego!


środa, 31 października 2012

Tarta z jajkiem sadzonym

Pomysł narodził się wymyślając "inne" śniadanie. W zasadzie nic szczególnego, ale bardzo efektowne i sycące. Nigdy jeszcze nie robiłam wersji z sadzonym jajkiem, ale polecam z pełną odpowiedzialnością. Osobiście bardzo lubię takie dania, bo mają dużo składników i przede wszystkim są na bazie ciasta francuskiego. A tym wynalazkiem, to ja się chyba nigdy nie nacieszę!

Polecam i zachęcam do eksperymentowania. Zwłaszcza na długi, rodzinny weekend.


Składniki na 2 porcje:

  • opakowanie ciasta francuskiego,
  • 1 pomidor,
  • 4 jajka,
  • 8 plasterków chudej szynki,
  • tarty ser,
  • przyprawy do smaku.

Przygotowanie:


Ciasto francuskie ułożyć w tarteletkach o średnicy 15 cm (lub podobnych). Ponakłuwać i nieco podpiec w piekarniku (ok. 7-10 minut na maks temp.). 

Na tak przygotowanym spodzie ułożyć plasterki pomidora, szynkę zwiniętą w ruloniki i rozbić jajka, pozwalając by białko wylało się na wszystkie składniki. Jajka posypać pierzem i solą. Pomijając miejsca, gdzie są żółtka danie posypać startym serem i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 220 st. Piec póki nie zetnie się białko.

Podawać można z keczupem. Całkiem niedawno odkryłam, że wyśmienicie pasuje do jajek! Udekorować listkami bazylii.

Smacznego!



wtorek, 30 października 2012

Ciasto drożdżowe ze śliwkami

Nie jestem przekonana do drożdży. Jednak przyznam szczerze, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona tym ciastem! Wykonałam go na zamówienie Malina, choć pomysł na drożdżowe ciasto średnio mi się podobał. Ale czegoż się nie zrobi dla Kochania? I zupełnie nie rozumiem czym te drożdże zasłużyły u mnie na taką niełaskę.

Polecam! Ciasto proste, tanie i bardzo dobre. A jakie proste w wykonaniu! I wydaje się, że zawsze się udaje. Mam nadzieję, że ktoś się skusi mimo pory roku wypróbować to jeszcze z dostępnymi tegorocznymi śliwkami. Sprawdzałam na bazarku jeszcze są.

Inspiracja ze stronki domowe wypieki.


Składniki na ciasto:

  • 500 g mąki pszennej tortowej,
  • 200 g szklanka mleka,
  • 30 g świeżych drożdży,
  • 1 szklanka cukru,
  • 100 g masła (masła!),
  • 1 jajko,
  • pół łyżeczki soli ekstra,
  • 1,5 kg śliwek Herman,
  • 3 łyżki cukru (do śliwek).

Składniki na kruszonkę:

  • 100 g masła,
  • 50 g cukru,
  • 16 g cukru wanilinowego,
  • 150 g mąki pszennej tortowej.

Przygotowanie:

Drożdże rozpuścić w ciepłym mleku z dodatkiem 3 łyżek cukru i 3 łyżek mąki. Pozostawić w ciepłym miejscu na ok. 20-30 minut aż drożdże "ruszą".

Zaczyn drożdżowy wymieszać z pozostałą ilością cukru i mąki, miękkim lub rozpuszczonym masłem, solą i jajkiem, starannie wymieszać. Pozostawić pod lnianą ściereczką na co najmniej 30 minut, aż urośnie.

W międzyczasie przygotować śliwki. Dokładnie umyć, przepołowić i powyjmować pestki.
Kruszonkę również przygotowujemy póki ciasto rośnie. Mieszamy wszystkie składniki, pozwalając by utworzyły się nierówne kulki.

Wyrośnięte ciasto wyłożyć na blasze wysmarowanej olejem i posypanej bułką tartą. Jeżeli mamy czas, najlepiej zostawić ciasto w blasze na jakieś 15 minut, by ponownie podrosło. Na wierzchu poukładać śliwki bardzo ciasno, aby wręcz zachodziły na siebie i posypać cukrem. Na śliwki wysypać kruszonkę i wstawić do piekarnika. Piec w 180 stopniach 45 minut. Pilnować by kruszonka się nie przypalała. W razie potrzeby przykryć folią.

Smacznego!



piątek, 12 października 2012

English muffins - bułki z patelni

Coś na sobotnie śniadanko. Łatwe w przygotowaniu, wspaniale smakują. Nieco czasochłonne, to trzeba przyznać. Ale u mnie sprawa wygląda tak, że mam zamiar w sobotę się wyspać, a i tak dłużej niż 7 nie wychodzi się wyleżeć. Z drugiej strony na gotowanie w ciągu tygodnia nigdy nie mam czasu, więc z przyjemnością mogę poświęcić na to weekend. Świeże bułki na śniadanie? Co może być lepszego?

Ten przepis utkwił mi w pamięci podczas jednej z akcji na Mikserze "Śniadaniarnia". Miłe zaskoczenie. Tytuł mylący, bo muffiny kojarzą się gównie ze słodkimi ciastkami w bibułkach. Jedyna moja rada - nie piec całej normy. Z podanych składników wychodzi 12 sztuk. Są bardziej sycące niż zwykłe kajzerki, więc więcej niż 2 sztuki na osobę się nie zje na raz, a nazajutrz po prostu nie smakują.

Przepis stąd


Składniki:

  • 500 g mąki pszennej,
  • 325 g letniej wody,
  • 15 g świeżych drożdży,
  • 2 szczypty soli morskiej,
  • garść kaszy manny.


Przygotowanie:

Drożdże rozpuścić w wodzie, dodać mąkę i sól. Zamieszać ciasto. Wyrobić na gładko i pozostawić do wyrośnięcia na jakieś 30-45 minut. Po upływie tego czasu ciasto kilkakrotnie uderzyć, żeby odgazować i podzielić na 12 równych kuleczek.

Każdą kuleczkę uformować w równiutką, okrągłą bułeczkę i delikatnie spłaszczyć. Uformowane muffinki obtoczyć w kaszy i poukładać na lnianej ściereczce. Wszystko przykryć następną lnianą ścierką i pozostawić do wyrośnięcia na kolejne 20-30 minut.

Nagrzać patelnię, poukładać bułeczki i opiekać je z każdej strony po około 10 minut na wolnym ogniu. W przepisach wszędzie podany jest czas 5 minut, ale moje po tym czasie były surowe.  Ja opiekałam po 10. Patelnia ma być sucha. 

Smacznego!



czwartek, 4 października 2012

Jajka po Benedyktyńsku i Sos Holenderski

Jest to śniadanie, które jako pierwsze przygotował mi Malin kiedy się poznaliśmy. Dlatego też to danie bardzo, bardzo przyjemnie mi się kojarzy. Po raz pierwszy jadłam jajka w takim wydaniu. Pamiętam to śniadanie jak dziś, a minęło przecież już szmat czasu.

Jest to jeden z tych smaków, które zapamiętuje się jako smak wspaniałych wspomnień i które będą towarzyszyć przez całe życie. Będąc staruszką usiądę sobie i przypomnę o pysznym, wyjątkowym śniadaniu i wspaniałym smaku, do którego z przyjemnością chciała bym wracać oraz o uczuciu z jakim to wszystko było zrobione specjalnie dla mnie.

Tyle, że te jajka, które Malin zapodał mi wówczas siedziały w pomidorkach, boczek był oddzielnie usmażony, a sosik był polany na talerzu. W następnej wersji sosik wlał do pomidorka. Ostatecznie jednak przygotował taką wersję, jak na zdjęciach poniżej i uznał, że to najlepszy sposób podania.

Jak dla mnie to każda wersja jest przepyszna, bo jak widzę jak On się angażuje w przygotowanie, to już nie mogę doczekać się Kochanie, śniadanko już gotowe :)

Polecam wszystkim na zbliżającą się sobotę albo niedzielę. Zapraszam na ucztę! Perfekcyjnie przygotowane jajka po benedyktyńsku.



Składniki na całe śniadanie:

  • 6 jajek (u nas zawsze zerówki),
  • 4 kromki bułki na grzanki,
  • 4 duże plastry boczku,
  • 2 łyżki octu winnego,
  • sok z 1/4 cytryny,
  • 100 g masła,
  • sól, pieprz.

Przygotowanie: Jajka

Smażymy boczek na chrupiąco. W garnku zagotowujemy wodę z dodatkiem octu i soli. Woda ma być prawie wrząca, ale nie może bulgotać zbyt intensywnie. Jajka pojedynczo rozbijamy na spodeczek lub do małej miseczki. Ze spodeczka delikatnie zsuwamy jajko do wody i gotujemy każde po 3 minuty. Wyciągamy łyżką cedzakową i kładziemy na papierze aby je osuszyć z nadmiaru wody.

Do rozgrzanego piekarnika na funkcji grill na kilka minut wkładamy bułeczki. Na tak przygotowanej grzance kładziemy plasterek boczku, jajko i polewamy sosem holenderskim. (my akurat polaliśmy po sesji zdjęciowej tuż przed pierwszym gryzem :)

Sos holenderski

Masło klarujemy, 2 żółtka ubijamy razem z sokiem z cytryny solą i pieprzem na pianę, dalej ubijając dodajemy powoli ciepłe masło. Sos ma być gęsty. Jeśli nie będzie się chciał ubić na gęsto, można na chwilę wstawić do lodówki.

P.S. Niektóre wyjaśnienia, które otrzymałam od Malina.

  • Ocet dodaje się do wody, by białko szybciej się ścięło i nie rozpływało po całym garnku.
  • Sól dodaje się do wody, by jajko wypłynęło na wierch i nie przywarło do dna.
  • Talerzyk, do którego wbijamy jajko przed przygotowaniem można uprzednio naoliwić, by sprawniej i zgrabniej się zsunęło do wody.
Smacznego!